Spotkanie rozpoczęło się od ostrych ataków gospodarzy, którzy od pierwszych minut natarli na bramkę Zagłębia. Na szczęście gospodarzom sił i zapału starczyło zaledwie na 30 min, co skrzętnie wykorzystali piłkarze Zagłębia, którzy wraz z upływem czasu grali coraz lepiej, aby w końcówce spotkania zepchnąć gospodarzy do obrony. Lubinianie zdołali zdobyć w końcówce meczu bramkę jednak była to tylko bramka wyrównująca, bowiem w 14 min
Arkadiusz Aleksander wykorzystał podanie Buśkiewicza i najbliższej odległości pokonał
Madarića. Pierwszą bardzo dobrą okazję lubinianie stworzyli sobie w 24 min jednak strzał głową Mateusza Żytko poszybował nad poprzeczką bramki
Piotra Lecha. Jeszcze lepszą okazje lubinianie mieli w 43 min, kiedy to strzał
Andrzeja Szczypkowskiego zza linii pola karnego wyłapał świetnie ustawiony Lech.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Nadal ton wydarzeniom na boisku nadawało Zagłębie a cofnięci do obrony gospodarze wyczekiwali na okazję do przeprowadzenia kontry. Uporczywie atakujący lubinianie mogli doprowadzić do wyrównania w 53 min. Na strzał z przed linii 16 metrów zdecydował się
Grzegorz Niciński. po jego strzale piłka otarła się od jednego z obrońców i spadła w polu karnym, gdzie najszybciej doskoczył do niej
Zbigniew Murdza jednak mając przed sobą tylko bramkarza Górnika fatalnie spudłował. W odpowiedzi Górnicy przeprowadzili akcję, po której Buśkiewicz trafił piłką w poprzeczkę.
W 70 min boisko opuścić musiał Madarića, który kilkanaście minut wcześniej ucierpiał w starciu z Buśkiewiczem. Jego miejsce musiał zająć
Jakub Szmatuła, dla którego był to debiut na pierwszoligowych boiskach.
Jeszcze ciekawiej działo się na boisku w samej końcówce spotkania. Najpierw w 80 z boiska wyrzucony został kapitan gospodarzy
Krzysztof Bukalski, którzy ujrzał drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę. W 82 minucie lubinianie mogli wyrównać ale ponownie świetna interwencja Lecha uchroniła zespół Górnika przed utratą bramki.
Wyrównanie padło w 88 min. Prowadzące zmasowane ataki Zagłębie rozegrało akcję prawą stroną boiska.
Sławomir Pach zagrał to
Łukasza Mierzejewskiego, który wstrzelił piłkę w pole karne wprost pod nogi Zbigniewa Murdzy. Napastnik Zagłębia stojąc tyłem do bramki delikatnie trącił piłkę piętą a ta zatrzepotała w bramce Piotra Lecha.
PO MECZU POWIEDZIELI:Werner Liczka: Graliśmy dobrze prze pierwsze pół godziny. Gdybyśmy strzelili kolejne gole, mecz skończyłby się pewnie innym wynikiem. To nie pech, że straciliśmy bramkę w końcówce. Prezentujemy słabą skuteczność. Za dużo było straconych piłek, niepewności. Do wielu moich graczy mam pretensje. Graliśmy zbyt pasywnie. Nie kazałem się oczywiście cofać po zdobyciu gola.
Drażen Besek: Był w tym meczu walka obu zespołów przez cały mecz. My mieliśmy kłopoty przez pierwsze 20 minut. Potem stworzyliśmy kilka dobrych sytuacji, szczególnie w drugiej połowie. Mogę być z tego spotkania zadowolony. Teraz musimy dobrze zaprezentować się na własnym stadionie.